Jak pozbyłem się „śmierdzącego” problemu

Jestem przedstawicielem handlowym. Moja codzienna praca polega na stałym kontakcie z klientami – ludźmi w różnym wieku, trudniących się w różnych branżach, o różnym statusie majątkowym. W mojej pracy, mogłoby się wydawać, że najbardziej liczy się nienaganny, budzący zaufanie wygląd i umiejętności perswazyjne. I tak rzeczywiście jest. Ale ostatnio zrozumiałem, że liczy się też coś jeszcze.

Jakiś czas temu moja żona zwróciła mi uwagę, że mam nieprzyjemny oddech. Zacząłem przyglądać się temu i rzeczywiście zauważyłem, że nieładnie pachnie mi z buzi. Oczywiście dbałem o higienę jamy ustnej, po uwadze żony nawet częściej myłem zęby, w pracy stosowałem gumy do żucia i miętowe cukierki. Niestety, to nie pomagało. W pracy czułem się skrępowany i zawstydzony. Zamiast skupić się na swoich obowiązkach, ciągle zastanawiałem się, czy osoba, z którą rozmawiam czuje ten nieprzyjemny zapach, który wydziela mi się z ust. Przestałem rozmawiać z ludźmi twarzą w twarz, a podczas mówienia odruchowo zakrywałem usta ręką. Tak nie mogło być dalej.

Zacząłem czytać w Internecie o tym problemie. Jak podawały różne portale i fora internetowe, przyczyn nieświeżego oddechu mogło być wiele – palenie papierosów, picie alkoholu, zapalenie jamy ustnej, nieprawidłowa higiena. Tylko, że ja o to wszystko już zadbałem – przestałem pić alkohol, tak jak wspomniałem, bardzo często, kilka razy dziennie, a już na pewno po każdym posiłku myłem zęby. Aż w końcu trafiłem na wpis na jednym z forum pewnej kobiety, która tak jak ja za nic w świecie nie mogła pozbyć się „śmierdzącego problemu”. Poleciła mi płyn do płukania jamy ustnej Listerine – https://www.listerine.pl/.

Początkowo nie bardzo wierzyłem, że zwykły płyn do płukania ust może pomóc. Ale jak to mówią – tonący brzytwy się chwyta. Poszedłem więc do drogerii i kupiłem Listerine. Zdziwiłem się, bo cena była przystępna, a zazwyczaj takie cuda mocno szarpią kieszeń kupującego. Co się okazało?

Moje wątpliwości były nieuzasadnione. Już po dwóch tygodniach stosowania zauważyłem znaczącą poprawę. Nie tylko jeśli chodzi o nieświeży oddech, który całkowicie zniknął. Fakt, że płukanie jamy ustnej stało się dla mnie czynnością bardzo ważną i nigdy o tym nie zapominałem – rano, wieczorem, po każdym posiłku, generalnie robiłem to systematycznie, pilnowałem się. Zauważyłem też, że mam bielsze zęby. Podobno płyn ten zapewnia też zdrowe dziąsła, ale tego sam nie jestem w stanie stwierdzić, to się pewnie okaże podczas mojej kolejnej wizyty u dentysty. Dziś wiem jedno – nie trzeba szukać daleko w kryzysowych sytuacjach. Sprawdziłem i polecam. Nieświeży oddech nie musi być koszmarem i wcale nie musi być przeszkodą w wykonywaniu codziennych obowiązków. Odkąd używam Listerine nabrałem pewności siebie, nie mam problemów podczas rozmów z klientem, wiem, że mam świeży oddech, nie krępuje się, a dzięki bielszym zębom chętniej się uśmiecham! A jak wiadomo, uśmiech w moim zawodzie to również pierwszorzędna sprawa.

 

 

 

Źródło: Artykuł partnerski

Autor: Beata

Staram się przekazywać ciekawe ale także ważne informacje szczególnie ze świata mody, lifestylu i życia gwiazd.

Podziel się tym artykułem na

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.